Show Menu

Herbert Zbigniew Cheat Sheet by

poetry     polski     polish     matura     poem     poet

Twórczość

Zbigniew Herbert nie pozostawił po sobie imponu­jącej liczby dzieł. Jego wiersze są znane i cenione nie tylko u nas, także w innych krajach, przede wszystkim w Anglii i Stanach Zjedno­czo­nych. Jego życie i twórczość przypadły w dużej mierze na okres, który nosi w sztuce nazwę socrea­lizmu. Nie były to łatwe czasy, posłuc­hajmy, co myślał o nich sam poeta: Ten okres powojenny jest dość obrzyd­liwym rozdziałem w dziejach literatury polskiej. Nie jestem specja­listą ani od pornog­rafii, ani od historii gangów polity­cznych, a to wszystko trąci mi właśnie pornog­rafią i gangami polity­czn­ymi. Jego twórczość najłatwiej jest uporzą­dkować pod względem wybier­anych rodzajów litera­ckich. Rozpoczął od poezji, której pozostał wierny przez całe życie. Najpierw pisał do szuflady, co związane jest po pierwsze z tym, że zwykł długo czekać, aż tekst się odleży, chciał, aby szufladę opuszczały dzieła możliwie doskonałe; po drugie – dbał o własną niezal­eżność, szukał łamów, na których mógłby publik­ować, zachowując poczucie wewnęt­rznej uczciw­ości, o co było w stalin­owskiej Polsce raczej trudno. Dlatego pierwszy tom poezji wydał dopiero w 1956 roku, podczas tzw. odwilży. W tym czasie napisał również kilka opowiadań. Później przyszedł czas na krótko­trwałą przygodę z dramatem. W latach 1950 – 1962 stworzył kilka słuchowisk przezn­acz­onych dla radia, które zresztą z powodz­eniem były później grane na deskach teatrów. Zapis wrażeń z podróży domagał się zupełnie innej formy, dlatego Herbert sięgnął po esej. Pierwszy tom, zatytu­łowany Barbar­zyńca w ogrodzie, ukazał się w 1962 roku.
Herbert jest poetą współc­zucia. Skrzyw­dzeni – to specjalnie uprzyw­ile­jowani podopi­eczni jego wierszy. (…) Do kogoś, kto cierpi, mówi się cicho i prostymi słowami. Prostota Herberta znaczy także – caritas. I to jedna jeszcze, najważ­niejsza przyczyna powsze­chności tej poezji. (…) zawsze – poezja ta jest po stronie Marsjasza przeciw Apollinowi [chodzi o wiersz Apollo i Marsjasz], po stronie potępi­onych przeciw aniołom [chodzi o U wrót doliny], po stronie „pana od przyrody” przeciw „łobuzom od historii” [chodzi o utwór Pan od przyrody].
Obok wrażli­wości na ludzkie cierpienie charak­ter­yst­yczną dla tej poezji cechą są częste odwołania do mitologii, trakto­wanej zresztą przez poetę w szczególny sposób. Herbert dopisuje nowe, często zaskak­ujące wersje znanych mitów, zajmuje się bogami i bohaterami pozost­ającymi dotychczas w cieniu.
Kolejnym ważnym tematem wierszy Zbigniewa Herberta jest wspomn­ienie wojny, konspi­racji, w której uczest­niczył, poległych kolegów, których dłużnikiem czuł się do końca życia, walka o niepod­ległą Polskę. Żołnierz to bardzo częsty bohater jego wierszy. W swoim chyba najbar­dziej znanym utworze, Przesłaniu Pana Cogito napisał: ocalałeś nie po to aby żyć masz mało czasu trzeba dać świade­ctwo.
Można powied­zieć, że podsta­wowym tematem słuchowisk Zbigniewa Herberta jest… również współc­zucie. W Jaskini filozofów poeta solida­ryzuje się z Sokrat­esem, który wypija cykutę i wypełnia tym samym werdykt Ateńcz­yków, którzy skazali go na śmierć, choć mógł przecież uciec i nikt by mu w tym nie przesz­kodził. Filozof chce jednak pozostać wiernym prawu swojego miasta, które pomimo wszystko kocha, choć jego decyzja nie znajduje zrozum­ienia nawet u najbli­ższych mu ludzi.
W Drugim pokoju – relacji o ludzkiej krzywdzie, mającej sprawiać wrażenie, jakby była nagrywana na gorąco – jesteśmy świadkami rozmów młodego małżeń­stwa, które doprowadza do śmierci starej, dobrej kobiety, by powiększyć o jej pokój swoje mieszk­anie. Żadne z nich nie przyzn­ałoby się ani przed sobą, ani przed partne­rem­-ws­pól­nikiem, że razem popełniają morderstwo
Narrator esejów to zazwyczaj rozluź­niony, wałęsający się, smakujący wino, gapiący się na drzewa, domy i chmury spacer­owicz. Beztroska jest jednak tylko pozorna, Zbigniew Herbert stworzył swój własny model podróż­nika, któremu postawił dość wysokie wymagania, posłuc­hajmy: Idealny podróżnik to ten, kto potrafi wejść w kontakt z przyrodą, ludźmi, ich historią – a także sztuką, i dopiero poznanie tych trzech elementów warunk­ujących się wzajemnie jest początkiem wiedzy o badanym kraju.
Podczas podróży Herbert dużo czasu spędzał w biblio­tekach. Wczytywał się szczeg­ółowo w dzieje epoki, której archit­ektura szczeg­ólnie go zafasc­yno­wała, badał życiorysy swoich ulubionych malarzy, wnikliwie oglądał również rzeźby i obrazy w muzeach. Tym, co uznał za najcie­kawsze, dzielił się ze swoimi czytel­nikami. Zdecyd­owanie największe wrażenie zrobił na podróżniku jedyny zachowany obraz artysty holend­ers­kiego Jana Torren­tiusa Martwa natura z wędzidłem. Tytułem tego dzieła nazwał Herbert tom swoich „holen­der­skich” esejów. Ostatni, wydany dopiero po śmierci autora tom, pod tytułem Labirynt nad morzem, poświęcony został głównie historii i mitologii Grecji.

Przesłanie Pana Cogito

Herbert stworzył w tym wierszu rodzaj Dekalogu, dotycz­ącego tak ważnych wartości w ludzkim życiu, jak godność, wolność, honor. Można przypu­szczać, że zamiarem poety było stworzenie spisu zasad, którymi człowiek powinien się w życiu kierować. Wiersz nie należy do najłat­wie­jszych, spróbujmy go jednak zinter­pre­tować niemal wers po wersie. Wszyscy zmierzają do „kresu”. Można go interp­retować jako śmierć lub osiągn­ięcie życiowego celu – ten drugi pomysł wydaje się bardziej uspraw­ied­liw­iony. Każdy człowiek ma jakiś cel, do którego dąży. Czasami istotą życia staje się sama droga, którą się pokonuje. „Złote runo”, po które każdy się wybiera to tylko ułuda, iluzja. Poeta umieszcza obok określenie „nicości” – celu bez celu. Czasem jednak, jak już zostało powied­ziane, ważna może być sama droga do niego. Trzeba „iść wypros­towanym wśród tych, co na kolanach” – trzeba umieć zachować się godnie za wszelką cenę, w każdych warunkach. „ocalałeś nie po to aby żyć/ masz mało czasu trzeba dać świade­ctwo” Chodzi tu o świa­dectwo człowi­ecz­eństwa, bycia godnym reprez­ent­antem naszego gatunku. I nawet w sytu­acjach, kiedy zawodzi rozum, kiedy świata nie da się wytłum­aczyć, trzeba być odważnym. Wydaje się, że Herbert myśli o takim rodzaju odwagi, która pozwala zachować swoje „ja” i być w zgodzie ze sobą, własnymi ideałami. Mówi o tym, żeby nie gubić w sobie tych uczuć, które pozwalają reagować na zło. Trzeba także umieć pielęg­nować w sobie pogardę – wobec ludzi, zachowań, kłócących się z naszym widzeniem świata, z naszą hierarchią wartości, nie może być litości „dla szpiclów, katów, tchórzy”. Oni z radością przyjmą fakt naszej śmierci, bo wtedy już nikt nie będzie im przypo­minał, że zachowują się niegodnie. Nie wolno nam wybaczać w imieniu tych, których „zdradzono o świcie” – nie leży to w naszej mocy.
Pierwsza część wiersza poświęcona jest przymi­otom, które powinniśmy w sobie pielęg­nować. W drugiej poeta mówi o tych, których powinniśmy się wystrzegać – daje przykład „niepo­trz­ebnej” dumy. Każdy z nas ma do spełnienia jakąś funkcję, jakąś misję. Nie można przeceniać swej życiowej roli, bo wtedy zgubi nas pycha. Należy też strzec się oschłości serca. Przy swoim zdecyd­owanie „rozum­owym” podejściu do świata, Herbert nie zapomina jednak o niezwykle ważnej roli emocji. One czasami pozwalają nam przeżyć, trzeba więc umieć cieszyć się najmni­ejszymi dowodami doskon­ałości świata – „kochaj źródło zaranne, ptaka o nieznanym imieniu”, bo umieję­tność widzenia wielkości w małości jest jedną z najlep­szych cech człowieka. Człowiek jest istotą wyrosłą z tradycji, bez niej jest tylko „formą istnienia białka”. Pełnię osiąga, umiejąc odnaleźć swoją tożsamość narodową, kulturową czy właśnie „trady­cjo­nal­ist­yczną”. Powtar­zanie starych zaklęć, bajek i legend pozwala mu zmierzyć się z małością, z całym obrzyd­listwem świata. Dzięki nim wie, kim jest i skąd przybył. Wiadome jest, że znajdą się tacy, którzy będą to wyśmiewać, kpić z przywi­ązania do pewnych rzeczy, ale siłą człowieka jest przeko­nanie o słuszności własnych wyborów. Idź, mówi Herbert, nie po­ddawaj się ideom większ­ości, bądź sobą, wierz w to, w co wierzysz, bo w tym jest twoja siła. Tylko zachowując twarz i trwając w swych poglądach będziemy uczest­nikami tego, co oferuje nam tradycja i nies­koń­czo­ność. Poeta przywołuje tu imiona bohaterów: Gilgam­esza, Hektora i Rolanda , a tym samym wskazuje na litera­turę, która kreuje postać Bohatera. Pewne jego cechy będą się oczywiście zmieniały wraz ze zmianą czasów, lecz istnieją też cechy niezmi­enne: godność, honor i wierność ideałom. Człowiek dochow­ujący tym cnotom wierności, będzie mógł znaleźć się w gronie bohaterów – może nie zostanie drugim Rolandem czy Hektorem, ale raczej cichym bohaterem człowi­ecz­eństwa. „Obrońcy królestwa bez kresu i miasta popiołów” mogli mieć świado­mość, że prowadzą „walkę z wiat­rak­ami”, tym niemniej pozostali wierni sobie. Ostatni wers Przesłania podkreśla, ale jakże wymownie!, ideę całego tekstu: „Bądź wierny Idź”. Jeżeli pozost­aniesz wierny temu, co w twoim życiu najcen­nie­jsze, możesz śmiało iść do przodu i mówić innym o tym, co najcen­nie­jsze.

Apollo i Marsjasz

Być może, inspiracją do powstania tego wiersza był obraz Tycjana pod tym samym tytułem – jest to tym bardziej prawdo­pod­obne, że dla Herberta dzieła malarzy często były punktem wyjścia do przemy­śleń, refleksji, a w końcu – pisania. Przypo­mnijmy sobie choćby Monę Lizę czy Męczeństwo Pana Naszego… Historia pojedynku Apollina i Marsjasza jest znana chyba wszystkim, tu jednak opowie­dziana została nieco inaczej, niż dajmy na to, u Parand­ows­kiego. Ta opowieść może wydawać się jedną z najkrw­aws­zych, najokr­utn­iej­szych i najbar­dziej parado­ksa­lnych greckich opowieści. Oto łagodny, świetl­isty, promienny i piękny Apollo dokonuje krwawej rzezi na niewinnym właściwie człowieku. Jest to czyn godny okrutnych rzezim­ieszków i kłóci się wyraźnie z obrazem Apollina kreowanym na kartach mitologii. W tym utworze poeta daje wyraz swemu przera­żeniu tymi, którzy posiadają moc zadawania bólu i zadają go. Może właśnie dlatego utwór przypomina trochę rzewną piosenkę, do której znakomitym akompa­nia­mentem mogłaby być melodia grana na cytrze. Uwaga poety i czytel­ników skupiona jest nie na okrutnym bogu, lecz jego pokonanym rywalu. Nie chodzi jednak o wywołanie litości czy zachętę do współc­ier­pienia z Marsja­szem. Dlatego naszą uwagę przykuwa opis, który można określić jako opis piękna krzyku bólu: tylko z pozoru głos Marsjasza jest monotonny i składa się z jednej samogłoski A w istocie opowiada Marsjasz nieprz­ebrane bogactwo swego ciała łyse góry wątroby pokarmów białe wąwozy szumiące lasy płuc słodkie pagórki mięśni stawy żółć krew i dreszcze zimowy wiatr kości nad solą pamięci Apollo, nazwany ironicznie bogiem „o nerwach z tworzyw sztucz­nych”. Jego reakcja na cierpienie człowieka? „Wstrz­ąsany dreszczem obrzyd­zenia/ Apollo czyści swój instru­ment”.

Powrót prokonsula

Sytuacja liryczna zarysowana w wierszu jest wydawałoby się prosta. Oto czytelnik tegoż utworu słyszy wypowiedź wysokiego urzędnika rzymsk­iego, który zastanawia się nad powrotem na dwór cesarski. Obecnie bohater liryku przebywa gdzieś na prowincji (nie jest wiadome, czy wskutek wygnania, czy w efekcie świadomego wyboru – raczej ta druga opcja, skoro istnieje możliwość powrotu). Powrót nie jest też decyzją nagłą, ale gruntownie przemy­ślaną. Nie ma też pośpiechu – bohater oświadcza, że wróci „jutro lub pojutrze”. Prokonsul ten wie jednak, że służba u boku cesarza oznacza zaakce­pto­wanie pewnych zasad, które są mu osobiście obce. Razi bohatera wiersza służal­czość, egoizm oraz niepewność jutra, które są dominantą życia na dworze. Ich przeci­wie­ństwem jest spokojne, pogodne i proste zarazem życie gdzieś z dala od centrum kraju, ale nie ma wówczas miejsca na realizację szczytnych idei czy ambicji. Powrót nie oznacza całkow­itego sprzen­iew­ier­zenia się własnym zasadom moralnym. Prokonsul wyraźnie zastrzega, że nie zamierza na dworze być jedynie klakierem i pochlebcą. Bunt przeciw cesarzowi, chęć przeby­wania w jego otoczeniu, bez oddawania mu należytego szacunku prowadzi jednak do dalszych przemy­śleń. Oto bohater wiersza uświadamia sobie, że w gruncie rzeczy cesarz jest człowi­ekiem, takim samym jak on. Także ów władca musi mieć niewąt­pliwie świadomość tego, jak naprawdę wygląda życie dworu. Cesarz jawi się tutaj zatem dwuzna­cznie. Z jednej strony to postać oczekująca poklasku i pławiąca się w luksusach, z drugiej niewolnik systemu, który dał mu władzę. Nastaw­ienie podmiotu lirycznego oddają najpełniej dwa ostatnie wersy. Wynika z nich, że podjęte decyzja, choć niełatwa jest jednak nieodw­ołalna. Bohater pragnie powrócić i spróbować żyć wśród zakłam­ania, obłudy, fałszu, służal­czości, okruci­eństwa czy zdrady. Ma nadzieję, że uda mu się w tym otoczeniu odnaleźć, mimo licznych niepra­wid­łowości tego środow­iska. Wiersz oddaje dylematy moralne pisarza, wiążące się z koniec­znością dokonania trudnego wyboru. W liryku jest to decyzja już podjęta, ale poprze­dzona długim wahaniem i skutkująca ciągłym brakiem pewności, co do jej słuszn­ości. Podmiot roztrząsa tutaj dylemat, którego wymowa jest o wiele bardziej ogólna niż jednos­tkowe decyzje. Oto bowiem pojawia się tragiczny konflikt pomiędzy wolnością wewnętrzną (skazującą człowieka na izolację, zapomn­ienie) oraz przyjęciem pewnych przeci­wnych własnym poglądom zasad (tutaj poddania się nieakc­ept­owanej władzy tyrana), dla zapewn­ienia sobie możliwości swobodnego rozwoju. Przyjęty przez konsula tok rozumo­wania jest złudny i pełen przeci­wie­ństw. Niemożliwe jest bowiem dostos­owanie się do nieakc­ept­owanej rzeczy­wis­tości, z jednoc­zesną jej negacją. „Metoda środka” jest tu bezsku­teczna, w co nie chce uwierzyć urzędnik. Wiersz jest zamask­owanym nawiąz­aniem do historii Polski. Za rządów komuni­sty­cznej władzy panowały w kraju reguły postęp­owania podobne do opisyw­anych w liryku. Można było być poplec­znikiem ustroju lub jego wrogiem, wypośr­odk­owanie nie było tu możliwe. Zwraca zatem uwagę uniwer­salność podjętej tematyki.
 

Styl Herberta

 
Styl – na ogół lapidarny, elegancki, czasami ascety­czny.
 
Herbert uznawany jest za naczelnego polskiego klasyc­ystę. W jego utworach znajdziemy jednak także chwyty typowe dla poezji awanga­rdowej – między innymi dążenie do maksym­alnej skróto­wości.
 
Ma wielu gorących zwolen­ników wśród erudytów, gdyż chętnie i często nawiązuje do tradycji kultury. Aby się o tym przekonać, wystarczy przypo­mnieć sobie kilka tytułów jego najbar­dziej znanych wierszy: Pan Cogito opowiada o kuszeniu Spinozy, Historia Minotaura, Ofiaro­wanie Ifigenii czy Męczeństwo Pana Naszego malowane przez Anonima z kręgu mistrzów nadreń­skich. Bez znajomości mitologii greckiej, malarstwa i historii – ani rusz.
 
Odwołuje się do tradycji za pomocą nawiązań pośrednich i bezpoś­rednich – wykorz­ystuje więc cytaty, krypto­cytaty, aluzje i rozmaite motywy. Szczeg­ólnie zaś upodobał sobie staroż­ytność.
 
Poezja Herberta to wysoka treść i wysoka forma – a więc formalny umiar i dyscyplina myślowa. Trudno przyłapać go na wielos­łowiu, zaplątaniu się w chaosie własnych przemyśleń czy bełkocie.
 
Nie podejmuje tematów, takich jak: kolejka w sklepie, złamana nóżka wróbelka czy ceny leków – z istotnych powodów popula­rnych wszak w poezji drugiej połowy wieku XX. Jego liryka ma charakter intele­ktualny i filozo­ficzny.
 
Podejmuje tematy uniwer­salne, często związane z tzw. kondycją człowieka: etyczne, histor­ioz­ofi­czne, egzyst­enc­jalne, ontolo­giczne i w końcu estety­czne.
 
Często bywa moralistą i nie stroni od ironii (chara­kte­rys­tyczny dla niego ironiczny dystans). Nie znaczy to bynajm­niej, że nie stara się być obiekt­ywny.
 
Herbert to nie tylko staroż­ytność – poeta był uwrażl­iwiony także na najnowszą historię (często w jego utworach obecne są doświa­dczenia wojny i stalin­izmu) oraz na politykę. Współc­zesne postawy i fakty ocenia na ogół poprzez ich konfro­ntację z przesz­łością – niekiedy bardzo odległą.

Tego szukaj w wierszach Herberta

Nawiązań do dziedz­ictwa kultury – Biblii, mitów, wielkiej literatury czy malarstwa. Zbigniew Herbert często bywa odczyt­ywany przez krytyków jako przeds­taw­iciel odnowi­onego klasyc­yzmu, pełnego dystansu i szlach­etnego umiaru spadko­biercę kultury śródzi­emn­omo­rskiej. W utworach pojawia się refleksja nad historią, filozofią, litera­turą, Biblią. Specyfiką Herberta jest poetycki ciąg dalszy – kontyn­uacja mitu, jego „nieznany aspekt”, przemowa Fortyn­brasa do Hamleta…
Nakazów etycznych – w myśl postulatu ”postawy wypros­tow­anej”, którą propaguje poeta. Temat poszuk­iwania wartości etycznych jest jednym z kluczo­wych, Herbert staje tu obok wielkich moralistów kultury jak Conrad czy Camus. Odpowiedź znajduje w wierności ideałom, odrzuca chrześ­cij­ańską ideę wybacz­ania.
Bohatera znanego cyklu wierszy Herberta Pana Cogito – inteli­genta, który szuka sensu życia. To ktoś w rodzaju współc­zesnego everymana. Nazwisko zawdzięcza Kartez­juszowi i jego słynnym słowom: „Cogito ergo sum”. Konstr­ukcja Pan Cogito pomaga przeds­tawić problemy współc­zesnego świata – np. człowieka wobec zła, zniewo­lenia, upokor­zenia i prób odebrania mu godności.
Tematu władzy, cierpi­enia, codzie­nności, człowieka wobec historii.
Tematu poety i poezji, sztuki, i ich roli we współc­zesnym świecie . tu ważna jest świadomość szacunku poety dla twórców klasyc­znych – wykłada swój pogląd w wierszu Dlaczego klasycy. . Istota klasycyzmu według poety to: wierność określonym wartościom (zwłaszcza prawdzie) oraz formie ich wyrażania – lapida­rnej, jasnej, elegan­ckiej.
Refleksji o człowieku wobec śmierci i zagadek istnienia (Brzeg, U wrót doliny) Czlowiek jest samotny w ostate­cznej chwili, odarty z życia, uprzed­mio­tow­iony.

Pan Cogito i jego przyka­zania

Pan Cogito jest bohaterem, który próbuje znaleźć swoje miejsce w życiu, przeżywa dylematy i wahania – zawsze jednak stara się zachować godność. Pan Cogito nie jest specjalnie atrakcyjny fizycznie – jak dowiad­ujemy się z jednego z wierszy, ma podwójny podbródek, ślady po ospie i odstające uszy. Nie jest geniuszem ani filozofem. Ale próbuje szukać własnej drogi i sensu w życiu – i dlatego jest tak bliski Herbertowi – to alter ego poety.
 
Przyjmij aktywną postawę wobec świata. Nie wolno ci być obojętnym. Wobec łotrostwa, przemocy, obłudy wystosuj gniew i pogardę.
 
Oddziel dobro od zła i potęguj dobro.
 
Nie zwalczaj zła siłą, bo będzie oznaczać to nowe zło.
 
Bądź odważny w obliczu przemocy, bądź szlachetny i bądź wierny jak prastare wzorce: trzech bohaterów z trzech słynnych eposow świata: Gilgamesz, Hektor, Roland.
 
Kochaj świat i jego piękno, a odrzuć nędzę moralną.
 
Nie wybaczaj w imieniu ludzi skrzyw­dzo­nych, bo tylko oni mają do tego prawo.

Potęga smaku

To wiersz w pewnym sensie kultowy – zwłaszcza wśród antyko­mun­ist­ycznej opozycji tuż przed stanem wojennym i w jego trakcie. Przenosi on polityczne i moralne wybory lat 80., potrzebę wolności i normalnego życia w sferę… kategorii estety­cznych. To wcale nie wymagało wielkiego charakteru nasza odmowa niezgoda i upór mieliśmy odrobinę koniecznej odwagi lecz w gruncie rzeczy była to sprawa smaku Tak smaku Zdaniem poety, to właśnie „nauka o pięknie” jest najsil­niejszą bronią przeciwko życiowym i polity­cznym opresjom. Według Herberta to nie tylko intele­ktualny sprzeciw czy wolnoś­ciowy bunt zadecy­dowały o wyborze, jakiego w roku 1980 dokonało nasze społec­zeń­stwo. Po prostu – peerel­owska rzeczy­wistość była zbyt szara, zbyt miałka, zbyt tandetna, by mogła znieść próbę dobrego gustu: Kto wie gdyby nas lepiej i piękniej kuszono słano kobiety różowe płaskie jak opłatek lub fantas­tyczne twory z obrazów Hieronima Boscha lecz piekło w tym czasie było byle jakie (…) samogonny Mefisto (…) posyłał w teren (…) chłopców o twarzach ziemni­acz­anych bardzo brzydkie dziewczyny o czerwonych rękach Jednym słowem – rzeczy­wistość brzydka, szara i „parciana retoryka” są zbyt słabe, by obronić się przed czysto estetyczną krytyką. Efekt tej krytyki musi być miażdżący, a władzy, której podstawową cechą jest brzydota, nic nie pomoże. Potęga smaku to jednak utwór nie tylko polity­czny. Jego uniwer­salna wymowa jest dość wyrazista. Warto się w życiu kierować katego­riami estety­cznymi – dobry gust może nam pomóc w rozmaitych wyborach równie dobrze jak moralność i świato­pogląd.

Tamaryszek

Tamaryszek to zupełnie zwykły krzew. Być może przeciętny człowiek, kiedy go ogląda, nie ma świado­mości, że patrzy właśnie na tamary­szek. Nie funkcj­onuje on w świado­mości ludzkiej jak róża bądź lilia. Jednak to właśnie ta roślina zostaje umiesz­czona w tytule wiersza Zbigniewa Herberta, który ukazał się w tomiku „Studium rzeczy” (1961 r.). Przyjr­zyjmy się temu utworowi. Dzieło to - w pierwszej części - jest przykładem liryki bezpoś­red­niej. Podmiot liryczny wypowiada się w pierwszej osobie. Jawi się on jako piewca wielkich czynów. Sam wspomina, że opowiadał o wielkich bitwach, okrętach, basztach i bohate­rach. Był świadkiem burz morskich, walenia się murów, pożarów zbóż, przewr­acania się pagórków. Wszystko to oczywiście opisał i przekazał. Żadne z tych wielkich wydarzeń nie umknęło jego uwadze. W tle stał tylko najzwy­klejszy tamary­szek, o którym podmiot liryczny zapomniał.
Druga część wiersza zmienia typ liryki na pośredni. Opisany jest ktoś, kto umiera. Nie wiemy kim jest dana postać. Możemy odczytać tylko tyle, że jej żywot został zakończony przez przebicie włócznią. W obliczu ostate­cznego doświa­dcz­enia, jakim jest śmierć, konająca postać traci z widoku wszystko co jest odległe (morze, miasto, przyja­ciela). Koncen­truje się na tym, co jest najbliżej - na tamary­szku. To właśnie roślina jest najbliżej, to ona pełni rolę towarzysza w tych ostatnich minutach. Kiedy dusza ulatuje już z ciała, chce wzlecieć do nieba z gałęzi krzewu.
Wiersz składa się z czterech zwrotek. Dwie pierwsze liczą po cztery wersy, kolejne po jedena­ście. Utwór pozbawiony jest rymów i znaków interp­unk­cyj­nych. Język dzieła jest prosty, poeta zdecyd­owanie stara się uniknąć patosu. Wśród środków stylis­tyc­znych warto wymienić epitety (precyzują obraz). Ciekawym zabiegiem jest umiesz­czenie w ostatnim wersie myślnika.
Jak już zostało wspomn­iane, sytuacja liryczna jest rozbita na dwie części. W pierwszej poznajemy wyznanie kogoś, kto widział niemal wszystko, opowie­dział o tym, ale zapomniał o tamary­szku. W drugiej to właśnie ta roślina staje się całym światem umiera­jącego człowieka. Opisanie wielkiej tragedii w sposób ogólny nigdy nie skłania do szczeg­ólnej refleksji nad losem jej uczest­ników. Jest obrazem dojmuj­ącym, ale nigdy nie staramy się wniknąć w świat pojedy­nczej osoby. W ten sposób nie dostrz­egamy tamary­szku. Druga sytuacja przeds­tawiona w wierszu to dramat umiera­jącego żołnierza (na to wskazy­wałoby przebicie włócznią). W tej sytuacji skrajnego cierpi­enia, kiedy wszystko ulatuje z głowy, najpew­nie­jszym punktem okazuje się właśnie tamary­szek, znajdujący się „tuż przy twarzy”. Jego najwyższa gałąź staje się platformą, z której dusza pragnie udać się do nieba. Udaje się tam bez skrzydeł, myśli i krwi. Krew to fizycz­ność, myśli to sfera świado­mości, skrzydła - coś niedos­tępnego przeci­ętnemu człowi­ekowi, którym najwid­oczniej był umiera­jący. W wierszu „Tamar­yszek” historia jawi się jako ogrom katast­rof­alnych wydarzeń. Jednak wszyscy zapominają o tym, jak wiele bólu zadano ich uczest­nikom. Pamięta się liczby, nie wnika się w sferę uczuć tych, którzy ginęli. To właśnie tragedia przeci­ętnego człowieka, miliony „małych końców świata” powinny przykuwać naszą uwagę.

Download the Herbert Zbigniew Cheat Sheet

7 Pages
//media.cheatography.com/storage/thumb/karimetka_herbert-zbigniew.750.jpg

PDF (recommended)

Alternative Downloads

Share This Cheat Sheet!

 

Comments

No comments yet. Add yours below!

Add a Comment

Your Comment

Please enter your name.

    Please enter your email address

      Please enter your Comment.

          Related Cheat Sheets

          William Shakespeare Cheat Sheet

          More Cheat Sheets by Karimetka